Okiem Kingi.
To był wieczór, szłam na koncert 1D. Byłam tam przez półtorej godziny. Po koncercie, gdy szłam do Zayna zauważyłam go z jakąś dziewczyną. Całowali się. Nie wierzyłam w to co zobaczyłam. Od razu do niego podeszłam dałam mu ale, tak z odruchu liścia i pobiegłam z płaczem. Zayn pobiegł za mną. Wbiegłam do domu i jak najszybciej zamknęłam drzwi na zamek.W myślach mówiłam sobie,, On zaraz pójdzie''.
Jednakże tkwiłam w błędzie. Przez godzinę stał przy drzwiach i mnie przepraszał, oraz w kółko mówił że to było nie porozumienie. Miałam tego dość więc wyszłam.
-Wynoś się! Nie chcę cię więcej znać!-krzyknęłam
-To nie tak jak ty myślisz.-powiedział
-A jak.-odpowiedziałam.
-To ona na mnie się rzuciła.
-A ty ją tylko bardziej do siebie przyciągnąłeś i na dodatek złapałeś za tyłek. I to niby ona chciała, a ty nie.
-Nie moja wina to wszystko przez nią...-powiedział.
-A ja przez ciebie zrywam.-powiedziałam.
-Co? Dlaczego? Proszę nie rób tego.
-Prosić się może świnia, ojć zapomniałam przecież ty jesteś świnią-po tych słowach weszłam do domu.
Okiem Zayna.
Poszedłem do domu. Chłopaki jak się okazało wszystko słyszeli i widzieli.
-Łapanie za tyłek innej kobiety. Wstydź się-powiedział Harry.
-To ona się na mnie rzuciła.-dodał ze śmiechem Luis.
-To nie moja wina.-powiedział Liam dając dłoń tak jak zza dawnych czasów kiedy się cmokało panie w dłonie, Odchylił przy tym głowę lekko na bok i mrugając oczami.
-Zostawcie mnie w spokoju!-wrzasnąłem.
-Agresja. O co mu chodzi?-zapytał krnąbrnie Harry.
-Dajmy już sobie siana.-powiedział Luis.
Myślałem sobie co będzie dalej...Może mi wybaczy, albo to rozpowie. Miałem pstro w głowie... Praktycznie to wszystko...to zerwanie to moja wina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz