wtorek, 9 lipca 2013

Od Liama i Patrycji C.D

Okiem Patrycji.
-No dobra chrzestnymi zostają...
Naglę straciłam przytomność z powodu silnego kopnięcia dziecka
Okiem Liama.
Patrycja straciłam przytomność wszyscy do niej jak najszybciej podbiegliśmy. Kinga wykonała szybki telefon po pogotowie.
W szpitalu gdy Patrycja leżała pod kroplówką podszedł do mnie lekarz.
-To ty jesteś jej chłopakiem? I to ona ma z tobą dziecko?-zapytał mnie lekarz.
-Tak i tak.
-Który to miesiąc jej ciąży?-zapytał mnie ponownie.
-Dokładnie tego nie wiem. A co się stało?
-Jeszcze nie do końca wiemy, ale to chyba...-powiedział ze smutkiem.
-Co chyba!!!!!!??-krzyknąłem.
-To chyba ją dziecko zabija.
-Że co??!!!!
-Tak przeczuwamy.
-Zabija?!
-No chyba. Musi pan podjąć decyzje razem z narzeczoną.
-Okej, a kiedy się obudzi?-zapytałem.
-A co ja wróżka? Z kąt mam wiedzieć takie rzeczy?!
Nagle podszedł jakiś inny gościu.
-Szefie, pacjentka się budzi.
-Dobra, dzięki. Proszę pana właśnie się dowiedziałem że może pan już  to załatwić.
-Dziękuje.-powiedziałem z grymasem.
Pobiegłem do Patrycji. Płakała.
-Kochanie...-przytuliłem ją.-Dlaczego płaczesz?
-Bo...Bo... Ja się właśnie dowiedziałam że będzie to dziewczynka. Jestem taka szczęśliwa.
-Czyli że jej nie usuniesz?-zapytałem nie śmiało.
-Usuniesz!!! Usuniesz!!! Czy ty masz mnie za zabójcę?!
-Nie skądże.
A który to miesiąc?-zapytałem.
-Piąty a co?
-Chciałbym poznać płeć dziecka.-powiedziałem rozmarzony.
-Kotku. Chyba mnie nie słuchałeś przecież już powiedziałam że będzie to dziewczynka. A co?
-Wiesz, napędziłaś mi takiego stracha, że zapomniałem...
Nagle wszedł lekarz, prosząc mnie abym za nim poszedł. Poszedłem.
-I co ustaliliście już?
-Jeszcze nie, a jeżeli to są tylko błędne przeczucia?
-A, dowiedziałeś się chociaż który to miesiąc?
-Tak, jest to miesiąc piąty.
-No nic. Najwyraźniej będzie brała tabletki przeciw bólowe.
-Kto?
-No, twoja narzeczona.
-Aha. A ile potrwa pobyt w szpitalu.
-Jutro już wychodzi.
-Wspaniale.
Wędrując wzrokiem po korytarzu szpitalnym,  dostrzegłem chłopaków. Niall trzymał w ręce jakąś paczkę, związaną różową kokardą.
-Co to?-zapytałem.
-Prezent dla ciebie i Patrycji, a właściwie waszego dziecka.-opowiedział.
-Niech zgadnę hceż nam zaimponować, abyś to ty został ojcem chrzestnym?
-Wcale, że nie.-odpowiedział Niall.
-Hej Liam, upiekłem torcik dla Pati, pomyślałem, że zgłodniała przez te wszystkie badania, a i maluszek musi coś jeść.-powiedział Harry, wyciągając z tyłu ciasto.
-Wow, gdzie je kupiłeś?-zapytałem.
-Upiekłem.-odpowiedział z dumą.
-Taaa, jasne.-odezwał się Zayn.
-Możesz mi wierzyć.-zapewniał.
Nagle weszła mama.
-O widzę że robiłeś zakupy w ,,Cudowne Torciki''
-Wcale że nie upiekłem ten torcik.
-Szkoda tylko że ja tam pracuje i tak się właściwie składa że sama go robiłam.
Harry'emu zrobiło się głupio
-Mój prezent bije te wszystkie na głowę.-Louis wyciągnął śpioszki ze swoim zdjęciem na środku.
-Wow, oryginalne Louis.-powiedziałem.
-No wiem. Szukałem śpioszek z nami wszystkimi, ale uznałem że to go bardziej ucieszy.
-To dziewczynka.-powiedziałem.
-Co za nie fart a ja kupiłem chyba z 50 samochodzików do zabawy.
-Może i ją te samochodziki ucieszą.
-Aaaaa!!!-usłyszeliśmy krzyk Patrycji. Pobiegliśmy na salę.
-5 miesiąc, zaczął się poród, cesarka!-krzyczał lekarz.
Po długim cięciu wyszła dziewczynka, ale nie do końca.
Blondyneczka miała posklejane paluszki u rąk. Miała problemy z oddychaniem.
-Na salę operacyjną.-lekarz wziął dziewczynkę z rąk Pati.

CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz