Gdziekolwiek pójdziemy, idziemy z nim! Bardzo to jest nie fajne. No ale chociaż nie wie że wczoraj bawiłam się z Kicią po jedzeniu...Ja zdążyłam na kibelek, ale Kicia nie do końca, co za szczęście że Kinia nie zagląda na razie do szafki z jej ulubionymi butami. Super się też wczoraj bawiłam z Zorkiem, ja uciekałam z sukienką Kini, a Zork ją łapał i gryzł tak jak gdy więźniowie uciekają a psy gończe je łapią i rozszarpują ile wlezie.
Świetnie było...chociaż...nie tak jak kiedyś. Kiedyś to z Kinią chodziliśmy do sklepu, na plac zabaw, a teraz nie ma czasu... Przynajmiej Kicia ma na to wszystko czas. A teraz przed państwem niepowtarzalna ściana mojej siostry Kini którą sama zaprojektowałam:
Uważam że ładnie mi wyszło na dole oczywiście podpisałam czyj to był portret:
Kinia Sadowska.
To się nazywa mieć talent.
Lecz jak Kinga to zobaczyła od razu no mnie nawrzeszczała. A ja się naprawdę starałam, poprawiłam ją o tak:
Była zadowolona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz